Nasze prezentacje
BMW 645Ci Cabrio - otwarty na świat
BMW 645Ci Cabrio - otwarty na świat
Czy samochód może być jak wino? Z kolejnym rokiem coraz lepszy? BMW serii 6 próbuje na swój sposób udowodnić, że to możliwe. Z jakim efektem? Sprawdźmy.
Za oknami mamy piękną pogodę i wysoką temperaturę, krótko rzecz biorąc w końcu przyszło lato. A jak najlepiej spędzić ten czas? Odpowiedź jest prosta - pod gołym niebem. A to pojęcie w połączeniu z motoryzacją może dać tylko jeden wynik - kabriolet. Ale nie myślę tu o czymś dzikim i narowistym, czym można by ustanowić rekord toru Nürburgring lub w trakcie jazdy z opuszczonym dachem zepsuć sobie fryzurę. Mam na myśli coś zrównoważonego i komfortowego, gdzie można delektować się spokojną jazdą i czerpać przyjemność z podróżowania z wiatrem we włosach. Jaki samochód może spełnić te oczekiwania? Poznajmy BMW 645Ci Cabrio rocznik 2005.
BMW serii 6 Coupe...
...(kod fabryczny E63) miało swój debiut publiczny podczas Salonu Samochodowego we Frankfurcie w 2003 roku, ale dopiero klika miesięcy później świat ujrzał wersję Cabrio (E64). "Szóstka" to duchowy następca słynnej serii 6 (E24) z przodem nawiązującym do głowy rekina, a produkowanej w latach 1975-1989 oraz "wypełniacz" luki po wytwarzanej w latach 1989-1999 smukłej i eleganckiej serii 8 (E31) po zaprzestaniu produkcji, której BMW nie miało w swojej ofercie prawdziwego coupe z "krwi i kości". Teraz po niemal 8 latach od premiery nowej serii 6, mam okazję poznać to auto bliżej. Pierwsze spojrzenie i... jest dziwnie, a nawet bardzo dziwnie. Jeśli ten samochód ma przypominać jakieś zwierzę, to chyba tylko przygnębionego wieloryba. Zastanawiam się nad tym, co siedziało w głowie Chrisa Bangle'a kiedy projektował serię 6, bo można odnieść wrażenie, że ten samochód miał jakieś problemy rozwojowe.
To zaskakujące, bo ten człowiek odpowiada za projekt niszowego Fiata Coupe z 1993 roku, który nawet teraz po 18 latach od swojego debiutu wciąż wygląda "trendy". A jak to się przedstawia w przypadku "szóstki"? Z przodu jest nawet ciekawie, agresywnie wyprofilowany przedni zderzak, "podkrążone" reflektory oraz potężna pokrywa silnika - to może budzić nawet respekt. Profil to już nieco inna historia, tu króluje spokój i stonowane linie oraz opcjonalne 19-calowe felgi, ale przede wszystkim płócienny dach, który bez względu na to czy jest otwarty czy zamknięty, nie zaburza odbioru sylwetki auta. Z kolei z tyłu dzieje się wiele. Dwie duże końcówki układu wydechowego, masywny zderzak, trójkątne lampy, mała pionowa szyba i spuchnięta klapa bagażnika wyglądająca jak zaspa śniegu po zamieci, która po otwarciu zmienia tylny profil auta w... Porsche 911. Całość wygląda potężnie i solidnie, ale czy w zgodzie z filozofią firmy z Monachium? O tym nieco później.
Sytuacja w kabinie...
...wygląda zupełnie inaczej. Tutaj panuje konsekwencja stylistyczna i porządek organizacyjny. Każdy miłośnik marki od razu rozpozna, że jest w BMW, choćby ze względu na typowe dla Bawarczyków układ i grafikę zegarów. Widać, że samochód został stworzony dla kierowcy - twarde fotele z podparciem bocznym, ergonomia kokpitu i przejrzystość bez zbędnych "upiększaczy", szaleństw i tego typu trików. To w połączeniu z wysokiej jakości skórą i drewnem tworzy zgraną choć nieco ascetyczną formę stylistyczną. Ale jest też słynny iDrive, czyli system zarządzający niemal wszystkimi funkcjami samochodu - z założenia prosty i praktyczny. W rzeczywistości, to urządzenie dla pokolenia Playstation, dla którego nowatorskie rozwiązania i gadżety są czymś naturalnym i łatwo przyswajalnym. A jeśli już ktoś doszedł do wniosku, że o iDrive wie wszystko, niech spróbuje z niego skorzystać w czasie szybkiej jazdy, odwiedzając różne menu i podmenu - zdecydowanie nie polecam chyba, że ktoś lubi sporty ekstremalne lub zamówi system sterowania głosem, jak w testowanym egzemplarzu. Miejsca z tyłu? Są, ale mimo że "szóstka" jest oparta na płycie podłogowej serii 5 (E60), nie próbujcie przekonać znajomych, że na tylnej kanapie będzie im równie wygodnie jak Wam z przodu - nie uwierzą. To auto typu 2+2, czyli dwie osoby + dwójka dzieci lub dwie... torby. A propos toreb, to spece z BMW twierdzą, że bagażnik ma od 300 do 350 litrów pojemności, odpowiednio przy złożonym i rozłożonym dachu. Wierzę im na słowo, bo żeby z niej skorzystać trzeba chyba wszystko wrzucać luzem - wciśnięcie tam dużej torby podróżnej to trochę jak przeciskanie piłki tenisowej przez dziurkę od klucza.
Po przekręceniu w stacyjce...
...tradycyjnego kluczyka, w kabinie rozlega się cichy, basowy pomruk. To znak, że do życia zbudził się 4.4-litrowy silnik V8 dzierżący tytuł "International Engine of the Year 2002", który daje z siebie moc 333 KM przy 6100 obr./min oraz moment obrotowy o wartości 450 Nm uzyskiwany już przy 3600 obr./min. Jedno jest pewne, 8-głośnikowy zestaw audio w tym aucie przyda się tylko na postoju. Pnąca się wskazówka obrotomierza mijająca kolejne cyfry na tarczy wyzwala talent "wokalny" 8 cylindrów i układu wydechowego, które w duecie zaczynają koncert od spokojnego pomruku przechodząc do basowego warczenia, a kończą na wściekłym niskim ryku. Patrząc na same suche dane techniczne spodziewałem się, że każdorazowe wciśnięcie pedału gazu, każdorazowe rozjuszenie tego kolosa sprawi, iż silnik swoją mocą wciśnie mnie w fotel... no, cóż nie do końca.
Tu panuje siła spokoju i równowaga, bo jednostka napędowa rozwija swój potencjał liniowo i konsekwentnie bez nagłych przypływów energii. To głównie zasługa wysokiego momentu obrotowego dostępnego już w okolicach 1000 obr./min, kiedy to pod prawą stopą mamy do dyspozycji jakieś 340 Nm. Dzięki takiej charakterystyce silnik niemal zawsze dysponuje taką samą siłą pociągową i nie odmawia współpracy. Jednak trzeba mieć też na uwadze fakt, że to po prostu kawał maszyny ważącej 1815 kg i to mimo użycia wielkich pokładów aluminium w konstrukcji auta, a druga zasada dynamiki Newtona nie ma skrupułów nawet dla efektów pracy inżynierów z BMW - duża masa wymaga dużej siły, a tej tutaj trochę brakuje. Co więcej, w testowanym egzemplarzu silnik spięto z 6-stopniową automatyczną skrzynią biegów z możliwością ręcznej zmiany przełożeń, która może do ociężałych nie należy, ale potrzebuje chwili refleksji zanim wkroczy do akcji. Z jednej strony automat jest rozwiązaniem wygodnym w codziennej eksploatacji, ale z drugiej dławi potencjał i tak już obciążonego masą silnika. Efekt? Sprint do "setki" zajmuje 6,8 sekundy, co nie jest złym wynikiem, ale z ręczną skrzynią biegów można ten czas zbić do wartości 6,2 sekundy.
Lecz "szóstka" to...
...nie auto do bicia rekordów na prostej, a raczej bulwarowy krążownik z ukrytym potencjałem zręcznego pokonywania ciasnych zakrętów. Dlatego skupmy się na tym, z czego od lat słynie BMW - czyli reklamowa "radość z jazdy". Od razu widać, że bawarscy inżynierowie nie tracili czasu na piesze wycieczki po Alpach i przyglądanie się wypasanym na pastwiskach krowom. Na grubej, podgrzewanej i doskonale leżącej w dłoniach skórzanej kierownicy czuć wszystko, co dzieje się z przednimi kołami samochodu. Auto prowadzi się pewnie i stabilnie, nie ma tutaj mowy o żadnej niespodziance czy straszeniu kierowcy - ten samochód nie czyha na Twoje życie, on się o nie troszczy. To zasługa świetnie zestrojonego zawieszenia i aktywnego układu kierowniczego, którego siła wspomagania i przełożenie zmieniają się w zależności od prędkości podróżowania. Dopełnieniem świetnej trakcji jest doskonałe wyważenia "szóstki", gdzie stosunek rozkładu mas między przednią a tylną oś wynosi niemal 50:50, co dzięki zastosowaniu małego i lekkiego płóciennego dachu nie ulega znacznym odchyłom bez względu na to, czy znajduje się on nad naszymi głowami czy pod pokrywą w bagażniku. Skoro jesteśmy już przy "nakryciu" kabiny, to czas potrzebny na w pełni automatyczną metamorfozę "szóstki" ze stanu zamkniętego w otwarty trwa ok. 25 sekund - co ważne całe przedstawienie nie wymaga "kotwiczenia" samochodu na poboczu, bo może być wykonywane w ruchu o ile nie przekroczymy prędkości 30 km/h. Istotna informacja jest też taka, że przy płóciennym dachu nie jest tak głośno jak mogłoby się wydawać, choć oczywiście przy wyższych prędkościach trzeba pogodzić się z tym, że szum powietrza opływającego dach zaczyna przedzierać się do kabiny, jednak nie na tyle żeby nie słyszeć własnych myśli.
Wbrew pozorom...
...w codziennym życiu samochód tej klasy nie musi być uciążliwy. Owszem, zła nawierzchnia nie jest sprzymierzeńcem dla zawieszenia, ale biorąc pod uwagę charakter "szóstki" nie ma na co narzekać. Trzeba tylko pamiętać, że mamy do czynienia z samochodem o długości 4,82 m i szerokości ponad 1,85 m, co w połączeniu z pokaźnych rozmiarów oponami nie jest dobrą receptą na sukces w czasie zawracania na wąskiej osiedlowej uliczce. Na szczęście zestaw przednich i tylnych czujników parkowania pozwoli nam nieco lepiej kontrolować całą sytuację szczególnie, że przednie czujniki wyłapują już takie przeszkody jak skoszona trawa. W długiej trasie z pomocą przyjdą nawigacja satelitarna i skrętne, adaptacyjne bi-ksenonowe światła, które w zależności od prędkości jazdy, przyspieszenia bocznego i skrętu przednich kół ustawiają się tak, aby optymalnie oświetlić drogę przed samochodem, bez względu na to czy jedziemy na prostej drodze czy w zakręcie. Do innych ciekawostek można zaliczyć wspomniany już wcześniej system sterowania głosem, który przy użyciu prostych komend pozwala korzystać z iDrive'a i nawigacji satelitarnej bez odrywania rąk od kierownicy oraz adaptacyjne światło stop (wykonane w technice LED), które zwiększa swoją powierzchnię świecenia wraz ze wzrostem siły hamowania. Wymienienie takich rzeczy jak automatyczna dwustrefowa klimatyzacja, aktywny tempomat, skórzana tapicerka czy w pełni elektrycznie regulowane fotele to w przypadku tego segmentu aut wyłącznie formalność.
Z dobrym utworem muzycznym...
...jest tak, że nigdy nie wpada w ucho za pierwszym razem. Podobnie jest z sympatią do "szóstki", która rozkwita po dłuższym poznaniu, analizie i wyciągnięciu wniosków. To samochód szczegółów, niuansów i ukrytych zalet. Być może moja pewna niechęć do serii 6 bierze się z jej stylu, do którego BMW mnie nie przyzwyczaiło. Firma która do tej pory robiła samochody o dynamicznej sylwetce, emanujące sportowym stylem, nagle przedstawia auto monumentalne, w pewien sposób ociężałe, przypominające bardziej Mercedesa lub wyjątkowo smukłego Rolls-Royce'a. Ale to chyba świadome działanie BMW, bo patrząc na serię 6 z perspektywy czasu, z dystansem, bez zbędnych emocji, można dojść do wniosku, że Bawarczykom udało się stworzyć samochód łączący typowego dla marki sportowego ducha z dystynkcją limuzyny. Być może z serią 6 jest jak z winem, im starsze tym lepsze. Pamiętacie Fiata Coupe, którego wspomniałem na początku i jego ponadczasowość? Możliwe, że z "szóstką" jest tak samo, może za parę lat będę mógł napisać o niej, że w jakiś sposób wyprzedziła swoją epokę i wniosła coś nowego nie tylko w BMW? Czas pokaże...
Krótko i na temat: Serce i dusza BMW, ale ciało nie do końca. Najważniejsze, że budzi emocje, nawet jeśli są skrajne.
DANE TECHNICZNE:
Napędza
Silnik: benzynowy, V8, 32V
Położenie: wzdłużnie, z przodu
Pojemność skokowa: 4398 cm3
Moc: 333 KM przy 6100 obr./min
Moment obrotowy: 450 Nm przy 3600 obr./min
Skrzynia biegów: automatyczna, 6-biegowa
Napęd: tylny Kontroluje
Zawieszenie przednie: niezależne, kolumna McPhersona
Zawieszenie tylne: niezależne, układ wielowahaczowy
Hamulce przednie: tarczowe wentylowane
Hamulce tylne: tarczowe
Opony przednie: 245/40 R19
Opony tylne: 275/35 R19
Ogranicza
Wymiary (dł./szer./wys.): 4820 x 1855 x 1373 mm
Rozstaw osi: 2780 mm
Rozstaw kół (przód/tył): 1558/1592 mm
Masa własna: 1815 kg
Ładowność: 400 kg
Bagażnik: 300-350 l
Zbiornik paliwa: 70 l
Typ nadwozia: kabriolet
Ilość drzwi/miejsc: 2/2+2
Wyzwala
Przyspieszenie (0-100 km/h): 6,8 s
Prędkość maksymalna: 250 km/h (ograniczona elektronicznie)
Średnie zużycie paliwa: 12,8 l/100 km
Tekst i foto: Tomasz Horna






News












wstecz
poleć stronę
drukuj

