Nasze prezentacje
BMW X6 35d xDrive - ogień i woda?
BMW X6 35d xDrive - ogień i woda?
Połączyć ogień i wodę lub znaleźć dziurę w całym - niemożliwe? Wielu próbowało, ale tylko BMW udowodniło, że scalenie dwóch przeciwległych światów jest wykonalne i co ciekawe, wyczekiwane przez rynek.
Czy jest sens łączyć ze sobą dwie zupełnie sprzeczne rzeczy? Pierwsza myśl jaka przychodzi do głowy, to zdecydowanie nie. Ale czy na pewno? Wystarczy choćby przytoczyć przykłady limuzyn Mercedesa i BMW spod znaku AMG i M GmbH, rodzinnych i luksusowych sedanów o możliwościach trakcyjnych i mechanicznych na poziomie aut sportowych. Owszem, to kwestia silnika i zawieszenia, ale co w przypadku hybrydy stylistycznej? Tutaj mamy wszelkiej maści "sedano-coupe" zapoczątkowane przez Mercedesa CLS w 2004 roku. Ale specjaliści z BMW postanowili pójść krok dalej, zaryzykować i stworzyć auto łączące w sobie dwa przeciwległe bieguny, samochód którego istnienie przynajmniej teoretycznie nie jest niczym uzasadnione - przedstawiamy BMW X6 35d xDrive rocznik 2009.
Koncepcja terenowego coupe nie jest autorskim pomysłem BMW. Weźmy choćby francuską firmę Mega, która w 1995 roku zaczęła produkcję modelu Track - ogromnego, 4-osobowego coupe z wysokim i w pełni regulowanym zawieszeniem, napędem na cztery koła i 6-litrowym silnikiem V12 ze stajni Mercedesa generującym moc 394 KM. Ale to było sportowe coupe aspirujące do miana samochodu terenowego, które powstało w liczbie zaledwie 5 sztuk. Nieco inaczej postąpił koreański SsangYong, który postanowił ugryźć temat z drugiej strony i stworzyć auto terenowe aspirujące do miana sportowego coupe - przynajmniej wyglądem. Mowa o modelu Actyon Coupe Sports z 2005 roku, który jednak nie odniósł wielkiego sukcesu rynkowego. Może to kwestia braku odpowiedniej reputacji, a może nieznanego współczynnika "X", ciężko jednoznacznie stwierdzić. Kolejną próbę stworzenia terenowo-sportowej hybrydy podjęło BMW prezentując model X6 (oznaczenie kodowe E71), którego wersja produkcyjna miała swoją premierę w 2008 roku podczas Międzynarodowego Salonu Samochodowego w Detroit w USA. Ponieważ "X szóstka" nie jest typowym SUV-em ani tym bardziej coupe, firma z Monachium określiła swój produkt mianem SAC - Sport Activity Coupe. Ale czy specom z Monachium udało się w pełni osiągnąć zamierzony cel i, kolokwialnie mówiąc, nie zawalić sprawy?
Pod względem stylistycznym...
...ciężko jest wydać jednoznaczny wyrok nad "X szóstką". Naturalnie nie sposób uniknąć porównań z drugą generacją X5, z którym jest bardzo mocno spokrewniona i na płycie podłogowej którego jest zbudowana. W gruncie rzeczy można by pokusić się o stwierdzenie, że X6 to taka "pikantna" wersja "X piątki". Wystarczy jeden rzut oka na masywny przód z agresywnie wystylizowanym zderzakiem i już wiemy, że mamy do czynienia z pełnokrwistym BMW. Nieco inne uczucie wywołuje linia boczna. Konsternacja? Hmm... to dobre słowo. Do głowy przychodzi tylko jedno pytanie - co tu jest właściwie grane? Dół od X5 i góra od serii 6? W dużym uproszczeniu to połączenie sporego prześwitu i ostro opadającej linii dachu, czyli off-roadowo i sportowo.
Na szczęście tył auta z masywnym zderzakiem i dwiema potężnymi końcówkami układu wydechowego wygląda już atrakcyjnie i atletycznie - jak seria 3 po długim i intensywnym treningu na siłowni. Wszystko to zebrane w całość tworzy obraz wyjątkowo muskularnego samochodu i, o dziwo, jest ze sobą wyjątkowo spójne. Jeśli odłożyć na bok subiektywny odbiór urody tego auta, a w szczególności jego profilu, to ciężko dostrzec w nim jakieś niedopuszczalne "zgrzyty" stylistyczne. Co więcej, choć może się wydawać inaczej, to X6 jest większe od X5 - "X szóstka" to dodatkowe 23 mm długości, 50 mm szerokości, ale także aż 76 mm mniej na wysokości w porównaniu do starszego kuzyna. Za projekt auta odpowiada młody Pierre Leclercq, który powiedział, że nadwozie "X szóstki", "to linie płynące prosto z serca". Hmm... cokolwiek autor miał na myśli, to wywiązał się ze swojego zadania wzorowo, bo sztuką jest opracowanie samochodu, który przy takich gabarytach zachowuje względną lekkość stylistyczną i wydaje się mniejszy niż jest w rzeczywistości. Niemniej jednak, X6 to auto z kategorii "kochaj albo rzuć", które chyba nie może być nikomu obojętne w taki czy inny sposób.
Wbrew oczekiwaniom...
...zajęcie miejsca w X6 to nie jest poranna bułka z masłem. Z przodu nie napotkamy na żadne kłopoty, ale z tyłu duże nadkola i drzwi otwierające się pod małym kątem nie ułatwiają zadania. Najgorzej jest jednak przy wysiadaniu, o ile z przodu wystarczyć "wyskoczyć", a właściwie "spłynąć" po krawędzi siedzenia i progu, o tyle z tyłu trzeba się już wykazać giętkością gimnastyka. Na szczęście, samo wnętrze oferuje wystarczająco dużo przestrzeni, by w komfortowych warunkach podróż odbyły 4 dorosłe osoby, bo tyle przewidziano miejsc - zgodnie z regułą jaka panuje w autach coupe, a w szczególności gran turismo. Samo wyprofilowanie foteli i ich zakres regulacji zasługują na uznanie, każda część siedzenia przylega mocno do ciała i nie pozwala mu się przemieszczać nawet podczas ostro pokonywanych zakrętów. Nie można zapomnieć o bagażniku, który ze względu na nisko poprowadzoną linię klapy nie jest za wysoki, ale nadrabia tę niedogodność dużą powierzchnią, osiągając w sumie 570 litrów objętości. Niestety, wysoki próg załadunku sprawia, że lepiej ograniczyć liczbę kilogramów w torbach z zakupami, bo jeśli nie trenujemy podnoszenia ciężarów, to możemy mieć problem z ich sprawnym włożeniem do "kufra". Pocieszeniem jest "niemęcząca" elektrycznie sterowana klapa bagażnika, która potrafi się sama otworzyć i zamknąć.
W przypadku opisywania deski rozdzielczej BMW można napisać tylko jedno - nihil novi. Bawarczycy mają swój prosty, "niezawodny" i pozbawiony fajerwerków styl połączony z wysokim poziomem ergonomii - design i układ, który spotkamy w każdym modelu niemieckiej marki. W przypadku X6 deskę rozdzielczą wyjęto wprost z drugiej generacji X5, a jedyna różnica to podpórka na kolana z boku konsoli centralnej. Ale czy takie "bliźniacze powiązanie" jest dobre? Z jednej strony tak, bo dostajemy sprawdzony pomysł, jednak z drugiej strony chyba każdy chciałby mieć poczucie podróżowania czymś innym, wyjątkowym nie tylko z zewnątrz - widać księgowi BMW mieli prawo głosu przy urządzaniu wnętrza "X szóstki". Pod względem jakości wykonania i użytych do wykończenia kabiny materiałów, to jak zawsze pierwsza liga. Wszystko jest tu zwarte, wręcz zbite w jedną całość, po prostu solidne. Każdy przełącznik, każdy uchwyt, każdy skrawek skóry o nazwie Nevada Chateau, to miłe w dotyku elementy, które nie sprawiają wrażenia, że za chwilę odpadną lub się pokruszą.
Adaptacyjne reflektory bi-ksenonowe, czujniki parkowania z przodu i z tyłu, w pełni elektrycznie regulowane we wszystkich płaszczyznach oraz zdolne zapamiętać dwie konfiguracje ustawienia fotele z przodu i kolumna kierownicy, dwustrefowa automatyczna klimatyzacja, szyby przeciwsłoneczne z pakietu Individual, DSC (Dynamic Stability Control - czyli popularne ESP), komplet 6 poduszek powietrznych, czujniki deszczu, zmierzchu i ciśnienia w oponach. Czy wszystko to jest w X6? Owszem, a nawet więcej, ale w tej klasie aut to nie powinno dziwić.
Zasilanie X6 realizuje...
...3-litrowy silnik diesla o podwójnym turbodoładowaniu. Ale to nie jest pierwszy lepszy silnik. Ten "agregat" należy do debiutującej w 1998 roku rodziny jednostek napędowych o oznaczeniu M57, które w różnych wersjach zdobyły tytuły International Engine of the Year w latach 1999-2002, a także w 2005, 2006 i 2009 roku. Rzędowo ustawione 6 cylindrów odpowiednio dotlenione dostarcza moc 286 KM i potężny moment obrotowy o wartości 580 Nm. Taki potencjał wystarcza by tego niemal 1,9-tonowego kolosa rozpędzić do pierwszej "setki" w czasie 6,9 sekundy. Ale jest coś, co robi większe wrażenie niż ten sprint. Wystarczy mocno wcisnąć pedału gazu do podłogi, by w ułamku sekundy spokojne X6 przemienić w agresora. Przebudzone konie mechaniczne i niutonometry wciskają w fotel z siłą, która nie pozwala oderwać pleców od fotela i zmusza naszą podświadomość do zaciśnięcia rąk na kierownicy - notabene małej, grubej i świetnie leżącej w dłoniach - gdyż cały ten spektakl sprawia wrażenie jakby samochód miał nam zaraz uciec spod... siedzenia. Jakby tego było mało do głosu, dosłownie i w przenośni, dochodzi jeszcze dźwięk wydobywający się spod maski i z układu wydechowego - dziki, ochrypły i pobudzający zmysł słuchu - którego niejedno auto sportowe zasilane benzyną mogłoby pozazdrościć.
Łącznikiem między silnikiem a kołami jest 6-stopniowa automatyczna skrzynia biegów. Zmiana biegów następuje szybko i płynnie, a nagłe wciśnięcie pedału gazu do podłogi nie wprawia przekładni w zakłopotanie - szybka redukcja i mamy pełną moc do dyspozycji. Dodatkowo jest możliwość osobistego zawiadywania biegami poprzez drążek w konsoli centralnej lub łopatkami przy kierownicy. Pierwsze rozwiązanie jest sportowo i logicznie zorganizowane, czyli wyższy bieg wrzucamy do tyłu, a redukcję robimy do przodu -niestety nie wszyscy producenci mają takie samo podejście do tematu, nawet Ci na wskroś sportowi. Wygodniejsze są jednak łopatki przy kierownicy, ergonomiczne oraz solidnie wykonane i osadzone. Tu inżynierowie z Monachium pokusili się jednak o nieco inne rozwiązanie niż można by oczekiwać, czyli lewa łopatka to bieg w dół, a prawa to bieg w górę. W X6 łopatka pociągnięta dłonią to bieg w górę, a odepchnięta kciukiem to bieg w dół - oryginalnie, ale wciąż sensownie i wygodnie.
Układ jezdny "X szóstki" to również jej bardzo mocny punkt, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę gabaryty auta i wysoko umiejscowiony środek ciężkości. Oprócz umieszczonego wysoko nad jezdnią punktu obserwacyjnego, w zasadzie nic nie pozwoli nam odczuć, że jedziemy SUV-em. Żadnego nadmiernego przechylania się w zakrętach i rysowania lusterkami po asfalcie, żadnego zbędnego nurkowania podczas hamowania czy przyspieszania, tylko pełna kontrola nad tym co się dzieje, precyzja i pewność pokonywania każdego zakrętu. Owszem nie da się do końca oszukać praw fizyki, ale zdecydowanie daleko zachowaniom "X szóstki" do łódki na wzburzonym morzu, to raczej ekskluzywny katamaran na spokojnych wodach jeziora. Taki stan rzeczy to zasługa nie tylko dobrze przemyślanej konstrukcji zawieszenia i układu kierowniczego, ale również wyjątkowych "wspomagaczy". Najważniejsze to inteligentny napęd czterech kół xDrive, który odpowiada za rozdział siły napędowej między przednią i tylną oś oraz zastosowany w X6 po raz pierwszy na świecie układ DPC (Dynamic Performance Control), który czuwa nad prawidłowym rozdziałem tego potencjału między tylne koła. Efekt? Wytrącenie "X szóstki" z równowagi to wyzwanie dla wyjątkowo wytrwałych.
Mały wypad X6 w teren? Czemu nie, "X szóstka" jest w stanie sforsować coś więcej niż tylko wysoki krawężnik. To auto w terenie może zdecydowanie więcej niż świadczyłby o tym jego wygląd. Całkiem przyzwoite prześwit i wykrzyż osi wsparte układem napędowym potrafią doprowadzić X6 tam, gdzie jeszcze przed chwilą nie mielibyśmy ochoty wejść na pieszo. Choć trzeba pamiętać, że brak reduktora i blokady mechanizmu różnicowego sprawia, że granica między tym gdzie przejedziemy, a tym gdzie ugrzęźniemy może być bardzo cienka.
X6 to jeden z modeli BMW...
...który udowodnił, że niemożliwe jest... możliwe. Po prezentacji samochodu niemal wszyscy twierdzili, że ten "numer" się nie uda. Kto będzie chciał coś takiego kupić? Ni to pies, ni wydra. Jednak rynek pokazał, że czekał właśnie na coś takiego, a Bawarczycy wyprzedzili konkurencję i zdominowali niszę. Niszę, która wciąż wykazuje sporą dynamikę rozwoju, czego dowodem są doskonałe wyniki sprzedaży "X szóstki" w zeszłym roku, kiedy to 46 404 egzemplarze auta (wzrost o 11,4% w porównaniu do roku 2009) trafiły do nowych właścicieli. A w czym tak naprawdę tkwi sukces X6? Szczerze? Nie mam zielonego pojęcia. Może to kwestia tego jak to auto jeździ, może tego jak wygląda, a być może Bawarczykom po prostu wolno robić więcej niż innym producentom? Hmm... może to jest właśnie ten faktor "X" - zwyczajna niewiadoma, która dla każdego jest inna, wyjątkowa, spełniająca jego oczekiwania...
Krótko i na temat: X6 jest jak sos słodko-kwaśny, teoretycznie to irracjonalny produkt, ale po spróbowaniu może okazać się kulinarnym odkryciem.
DANE TECHNICZNE:
Napędza
Silnik: diesel z dwiema turbosprężarkami, R6, 24V
Położenie: wzdłużnie, z przodu
Pojemność skokowa: 2993 cm3
Moc: 286 KM przy 4400 obr./min
Moment obrotowy: 580 Nm przy 1750-2250 obr./min
Skrzynia biegów: automatyczna, 6-biegowa
Napęd: na cztery koła
Kontroluje
Zawieszenie przednie: niezależne, układ wielowahaczowy
Zawieszenie tylne: niezależne, układ wielowahaczowy
Hamulce przednie: tarczowe wentylowane
Hamulce tylne: tarczowe wentylowane
Opony przednie: 275/40 R20
Opony tylne: 315/35 R20
Ogranicza
Wymiary (dł./szer./wys.): 4877 x 1983 x 1690 mm
Rozstaw osi: 2933 mm
Rozstaw kół (przód/tył): 1644/1706 mm
Masa własna: 1875 kg
Ładowność: 630 kg
Bagażnik: 570/1450 l
Zbiornik paliwa: 85 l
Typ nadwozia: SUV
Ilość drzwi/miejsc: 5/4
Wyzwala
Przyspieszenie (0-100 km/h): 6,9 s
Prędkość maksymalna: 236 km/h
Średnie zużycie paliwa: 8,3 l/100 km
Tekst i foto: Tomasz Horna






News














wstecz
poleć stronę
drukuj

